O mnie
Wstęp
Nazywam się Stefan. Po godzinach dłubię przy grze o piratach, układam klocki i wrzucam tu notatki z tego, co akurat udało się popchnąć do przodu. Raz jest to kawałek kodu, innym razem zdjęcia LEGO albo wpis o tym, że coś miało być proste, a oczywiście nie było.
Piracka gierka
Robię własną grę o piratach. Powoli, po godzinach, ale na serio.
Punktem wyjścia był Seafight - stare MMO akcji. Lubiłem tam prosty loop: wypłynąć, zebrać błyskotki, powalczyć, kupić nowe armaty. Wystarczył statek, mapa i kilku graczy na horyzoncie, żeby nagle znikały godziny.
Dzieciństwo skradła mi też gra Sea Dogs. To była już inna bajka: pływanie od portu do portu, fabuła, abordaże i ten surowy klimat starej pirackiej przygody. Ta gra została mi mocno w głowie.
Dużo czasu spędziłem też przy Tropico 2: Pirate Cove. Tam piraci byli pokazani z innej strony. Wyspa, załoga, ekonomia, porwania, całe zaplecze tej zabawy. Lubiłem, że klimat nie kończył się na walce statków, tylko trzeba było jeszcze ogarnąć bazę i ludzi, którzy mieli na nią pracować.
Nie chcę robić kopii tamtych gier. Bardziej próbuję wyciągnąć z nich to, co najlepsze: morski klimat, rozwój statku, walkę, eksplorację i ten moment, kiedy płyniesz gdzieś dalej, bo może za ekranem jest coś ciekawego.
Najbardziej zależy mi na tym, żeby ta gra miała własny klimat. Żeby nie była tylko zbiorem systemów, statystyk i ikonek, ale czymś, do czego chce się wrócić wieczorem i popłynąć jeszcze kawałek dalej.
Tę grę tworzę już długo, najwięcej czasu schodzi na rzeczy, których później prawie nie widać: zachowanie statków, hierarchiczny pathfinding, niewidoczne systemy. Ale właśnie z takich drobiazgów robi się później feeling gry.
Skąd LEGO
Klocki wzięły się u mnie z dzieciństwa. Nie od wielkiej kolekcji katalogowych zestawów, tylko od pudełka starych części, z którego dało się zbudować statek piracki, arenę gladiatorów albo cokolwiek akurat siedziało w głowie.
Najbardziej został ze mną klimat piratów. Kapitan, małpka, statek składany z tego, co było pod ręką. To chyba wystarczyło, żeby temat wracał po latach.
Dzisiaj LEGO i COBI traktuję bardziej jak spokojny reset po pracy. Układam, robię zdjęcia, czasem opisuję zestaw albo wrzucam relację z jakiegoś klockowego miejsca.
Po co ten blog
Ten blog jest moim publicznym notatnikiem. Projekt idzie wolniej, niż zakładałem, więc przynajmniej niech zostaje po nim ślad: decyzje, błędy, małe sukcesy i rzeczy, które musiałem zrobić drugi raz, bo pierwszy pomysł był średni.
Nie obiecuję regularnego kalendarza. Wrzucam wpisy wtedy, kiedy mam co pokazać albo kiedy potrzebuję sobie coś poukładać w głowie. Gry, klocki, zdjęcia, czasem techniczne pierdololo.
Polityka prywatności
Polityka jest tutaj: link.
Kontakt
Email: kontakt@brickfiction.pl